Teraz mieszkam u Łukasza i Mateusza. Od nich wyprowadził się Tomek, który także do Antalyi pojechał - dzięki czemu zwolniło się tu miejsce dla nas. Po ruchach migracyjnych pozbieraliśmy niepotrzebne Krzyśkowi rzeczy - naczynia jedzenie itp. Trochę się tego nazbierało.
Na 19 zrobiłem gulasz z pieczarkami i ryż. W międzyczasie Sylwia poprzynosiła nam trochę jedzenia i rzeczy. Potem poszedłem po mieszkaniach w poszukiwaniu mydła (potem Sylwia nam dała jedno) i mąki do sosu.
Po tych poszukiwaniach nagle wszyscy, którzy się pakowali do wyjazdu (bo cały budynek dziś wyjechał) zaczęli nam znosić garnki, jedzenie, picie i ogólnie wszystko co mieli do oddania. To wszystko przez to, że wypytywaliśmy czy nie mają zbędnego żarcia.
Po trochu przynosili wszystkiego. Teraz mamy tylko 2 kg soli, 3 kg mąki, 4 butelki oleju, w cholerę wody, przypraw, kilka rodzajów płatków, makarony, owoce, jajka. Wszystkiego trochę. Darmowe żarcie, duużo żarcia.
Jakby tego było mało mamy kilka garnków, 4 patelnie, niezliczoną ilość sztućców, talerzy; 3 deski do krojenia, kubki szklanki. Cała kuchnia zawalona gratami.
Do samego wyjazdu znosili nam co się dało.
Ostatecznie o 22.15 odjechali autokarem w stronę zachodzącego słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz