!! Dziś opublikowałem też wpisy za 2 poprzednie dni !!
W końcu sobota, doczekałem się.Punkt 12 wyruszyliśmy z domu do Konakhana po resztę, ponieważ celem dzisiejszej wyprawy był bazar koło centrum, który jest otwarty cały tydzień.
Dolmuşem zajechaliśmy pod duży meczet - nasz punkt orientacyjny wg którego mieliśmy iść. Na początku poszliśmy w całkiem przeciwnym kierunku i po jakimś czasie szukania zapytałem przechodniów o to gdzie bazar jest. Zrządzeniem losu trafiłem na gościa władającym językiem angielskim. Wskazał nam kierunek, w którym powinniśmy się udać i dzięki niemu trafiliśmy na miejsce.
Bazar ogromny. Dużo rzeczy mnie zainteresowało. Masa bardzo dobrych podróbek ciuchów, butów itp. Walizki na kółkach po 20 TL. Przez prawie 3 godziny chodzenia nie zobaczyliśmy wszystkiego, ale i tak nie raz tam wrócimy.
W sumie było nas 8 osób. Co niektórzy szybko zaczęli marudzić na temat chodzenia po sklepach i stoiskach, więc się rozdzieliliśmy na 2 czwórki i tamci pojechali do domu. My obeszliśmy możliwie jak najdokładniej większość uliczek. W jednym sklepiku z ziołami i kadzidłami sprzedawca mówił po polsku co nas miło zdziwiło.

W sumie to tylko to kupiłem tego dnia. Jak wracaliśmy z bazaru to mijały nas 2 motocykle policyjne. Dalej koło meczetu stały te dwa + kolejne 2 z ośmioma policjantami, w odległości 20 metrów od nich, przed bankiem stało ich z 20 uzbrojonych w tarcze, kaski i pały. Szybko się zmyliśmy w razie czego, żeby nie mieć problemu.
Złapaliśmy dolmuşa i wróciliśmy w pobliże uczelni, żeby iść zjeść Pide w "pierdolniku" - knajpka, która w środku wygląda strasznie. Przez środek sali nad głowami puszona jest rura komina, w toalecie strach się złapać czegoś, ale Pidy pyszne i tanie serwują, no i nie ma sraczki po tym więc jest dobrze.
Po zjedzeniu i wypiciu herbatki poszliśmy do Pekdemir'u po oglądać co tam sprzedają ciekawego. Przez miesiąc nie znaliśmy tego sklepu, a dużo tanich rzeczy. Potem poszliśmy do domu.
W domu napiłem się, rzuciłem do szuflady Oko Proroka i poszedłem znów na bazar koło forum Çamlık. Tam kupiłem pomarańcze, jabłka, cedzak i zmywaki. Wieczorem zrobiliśmy sobie mocnej herbatki i potem poszliśmy do Konakhana posiedzieć.




