Reklama

wtorek, 28 lutego 2012

Dzień 29, 28.02.2012, Wtorek, Denizli, Turcja


Wtorek zaczął się wcześnie bo o 8,30 byliśmy w International Office. Na miejscu wypełniliśmy brakujący formularz na komputerze w biurze oraz na moim Dzwoneczku (laptopie). Okazuje się, że mam tam dostęp do Internetu. Mogę używać moich danych z Polibudy Śląskiej do logowania się do sieci.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Dzień 28, 27.02.2012, Poniedziałek, Denizli, Turcja

Poniedziałek i wtorek upłynęły pod hasłem Policja.
W poniedziałek o godzinie 14 zjawiliśmy się w International Office u Uzman Figen ALTINOĞLU w celu sprawdzenia poprawności i skompletowania dokumentów.
Wydrukowała nam formularze, które wypełnialiśmy dzień wcześniej. Potem pobawiliśmy się w wycinanki i wyklejanie, bo fotograf nie przycina zdjęć i zostawia w cholerę tła na około fotek. Trzeba było je także przykleić do formularza.
Po około godzinie byliśmy gotowi do ruszenia w drogę. Na policję zajechaliśmy busikiem uczelnianym. Jak dla 10ciu osób to bardzo ciasnym. Wjechaliśmy na teren posterunku. Przy bramie strażnicy z karabinami, każdy policjant nawet biurowy ma pistolet przy sobie. Ogólnie fajnie, ale dziwnie się patrzą na nas. W środku wycieczka mała bo chodziliśmy za Figen gdy Ona się dowiadywała gdzie mamy się udać. Petenci też dziwnie się patrzeli.
Gdy dotarliśmy do odpowiedniego pokoiku Figen weszła i gadała tam przez godzinę ponad wypytać się o szczegóły, bo wiele osób nie miało paszportówek tylko legitymacyjne. Koniec końców okazało się, że MUSZĄ być paszportowe i brakowało nam papierka jednego oraz błąd był na jednym.
No to po okolo 3h zmarnowanych w sumie poszliśmy do knajpki na Pide.
Knajpka wygląda w środku strasznie :D Obskórna, bo obskórna z wielka rurą z piecyka puszczoną przez całe pomieszczenie ale ceny niskie i duże porcje. Nie zatrułem się więc jest fajnie.

czwartek, 23 lutego 2012

poniedziałek, 20 lutego 2012

Dzień 21, 20.02.2012, Poniedziałek, Denizli, Turcja

Obudzony zostałem przez dzwonek do drzwi. Jednakże wstałem po 5 minutach bo drzwi otworzył Adrian. Gdy wygramoliłem się z łóżka i ubrałem się, bo słyszałem, że jakieś turki przyszły, wyszedłem z sypialni. W kuchnio-salonie zobaczyłem znajomego Pana z serwisu Arcelik i Beko z jakimś nowym pomagierem.

piątek, 17 lutego 2012

Dzień 18, 17.02.2012, Piątek Denizli, Turcja

Piątek! Wieczorem mieliśmy iść do klubu o nazwie the Smoke i na to się przygotowywaliśmy mentalnie. Impreza w stylu lat '80 '90. Rozkręcać ją miał Umut Can Akyol - DJ z którym byłem u Maxa w poprzednim tygodniu.

czwartek, 16 lutego 2012

Dzień 17, 16.02.2012, Tłusty Czwartek, Denizli, Turcja

Pobudka bardzo ciężka i bardzo późno. Koło 13 może 14 przyszedł Marek postawić klocka u nas bo wczoraj Tomek zrobił u nich taki rozpiździel, ze u nich nie dało się korzystać z kibelka.

wtorek, 14 lutego 2012

Dzień 15, 14.02.2012, Wtorek, Denizli, Turcja

Pierwszy dzień zajęć. Pobudka była straszna o nieludzkiej godzinie. Już nie pamiętam ktora to była bo obudziłem się  dopiero na uczelni.

niedziela, 12 lutego 2012

Dzień 13, 12.02.2012, Niedziela, Denizli, Turcja

Jedyną atrakcją dnia był wypad do Forum Çamlık na zakupy. Kupiłem sobie fajną koszulę z przeceny za 19,90 TL i wyrzuciłem 22TL w błoto na 2 filmy na VCD z tureckim dubbingiem (Piraci z Karaibów na nieznanych wodach oraz Tron) bo myślałem, że to ścieżki dźwiękowe. Bardzo byłem po tym wkurzony, ale srał to pies. Zmontuję sobie do tego napisy i dam radę obejrzeć. No i będą fajne pozycje do kolekcji filmowej, zwłaszcza Piraci.

sobota, 11 lutego 2012

Dzień 12, 11.02.2012, Sobota, Denizli-Góra Zajebiście Wykurwiście, Turcja

Pobudka cholernie wcześnie bo o 9.00 ponieważ na 10 był plan iść w góry. Szybkie śniadanie - Tortille, których już nie ruszę nigdy o takiej godzinie ponieważ za ciężkie to jest o tak wczesnej porze...

piątek, 10 lutego 2012

Dzień 11, 10.02.2012, Piątek, Denizli, Turcja

Na obiad jajecznica. Po obiedzie odpaliliśmy pralkę z białymi ciuchami (albo za mało proszku albo za niska temperatura bo koszulki się nie wyprały prawie w ogóle...).

czwartek, 9 lutego 2012

Dzień 10, 9.02.2012, Czwartek, Denizli, Turcja

Dzień nudny. Rozpoczął się o 15,30 i ograniczył się jedynie do leczenia kaca po wczorajszej imprezie. Na obiadek Mateusz machnął gulasz z piersi kurczaka i kartofle. Przez cały dzień nic twórczego nie zrobiliśmy poza obejrzeniem anime.
Wieczór był straszny bo kac się odezwał ponownie i chyba się struliśmy wodą albo niedogotowanymi kartoflami. Struty ze złym ogólnym samopoczuciem poszedłem spać wyjątkowo wcześnie bo około godziny 00.

środa, 8 lutego 2012

Dzień 9, 8.02.2012, Środa, Denizli, Turcja

Poranek był bardzo ciężki dla mnie ponieważ dzień wcześniej poszedłem spać bardzo wcześnie tj. kolo 5 rano a pobudka była bardzo wczesna bo przed 10 ponieważ na 10 już na uczelni mieliśmy ponoć być.

wtorek, 7 lutego 2012

Dzień 8, 7.02.2012, Wtorek, Denizli, Turcja

Pobudka o godzinie 10,20 szybki prysznic i jazda na uczelnie do rektoratu, czy co to za budynek. Mieliśmy być o 10,45 pod MiGrosem i tam się spotkać z resztą erazmusów z drugiego budynku. Jednakże troszkę za  późno wyszliśmy i oni już sobie poszli na uczelnię. To udaliśmy się tam sami. Po drodze znaleźlismy punkt ksero gdzie skopiowaliśmy swoje paszporty. Około 10 kurus za 1 kopię.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Dzień 7, 6.02.2012, Poniedziałek, Denizli, Turcja

 Pobudka wcześnie ze świtem po godzinie 13. Lekkie śniadannko z bułeczki razem z pomidorem i masłem czekoladowym. Trochę nudnego siedzenia i wyprawa do sklepu po składniki na obiad. Wybór padł na spagetti  z makaronem świderkami.
Pięć osób do roboty to poszło bardzo szybko  bo każdy jakieś konkretne zajęcie miał. Gotowanie skończyło się po 17-18. To juz była prawie kolacja, ale potem jeszcze później były Tortille. Paweł wysępił porcję za darmo i nawet nie chciał pozmywać, to dostał zjebę od wszystkich.

niedziela, 5 lutego 2012

Dzień 6, 5.02.2012, Niedziela, Denizli, Turcja

Dzień zaczął się wyjątkowo wcześnie - 10 ponieważ dzień wcześniej umówiłem się na wypad w góry o 11, ale stwierdziłem, że jestem zbyt zmęczony po wczorajszym. Odbyło się wielkie sprzątanie w mieszkanku i mamy już czyste szafki i mieliśmy czyste naczynia.

sobota, 4 lutego 2012

Dzień 5, 4.02.2012, Sobota, Denizli, Turcja

Poranek i wczesne popołudnie było raczej nudne i zwyczajne. Pobudka bardzo późna, lekkie śniadanie bo nic nie było. Można powiedzieć, że śniadania nie było praktycznie w ogóle. Około godziny 14 wyruszyliśmy pochodzić po mieście. Na początku poszliśmy do knajpki z kebapem, w którym mięcho było pieczone na drewienkach a nie na gazie jak w innych knajpach. Cena jednak była zbyt wysoka (8 TL za 100g mięsa w kebapie) jak podziękowaliśmy i chcieliśmy iść to szybko opuścił cenę o 1 TL w dół. I tak za drogo, ale być może kiedyś się tam przejdę spróbować tego mięska na drewienkach.

piątek, 3 lutego 2012

Dzień 4, 3.02.2012, Piątek, Denizli, Turcja

Dzionek zaczął się niemalże razem ze świtem (13:15). Gdy otworzyłem jedno oko, dowiedziałem się, że zbierana jest drużyna do wyprawy do okolicznych marketów w celu pozyskania czegoś do zjedzenia. W ciągu 3-4 minut byłem gotowy do drogi.

czwartek, 2 lutego 2012

Dzień 3, 02.02.2012, Czwartek, Denizli, Turcja

Po godzinie 10 zebrałem się do domu. Max spał, był wręcz nieprzytomny gdy go obudziłem i pytałem o drogę powrotną. Droga wydawała się spoko (prawo, prawo, lewo, prawo) więc ruszyłem na wyprawę do UnivCity – apartamentowca.

środa, 1 lutego 2012

Dzień 2, 01.02.2012, Środa, Denizli, Turcja

Po okolo 6 godzinach snu zostałem brutalnie obudzony z samego rana (po 13) przez kumpla z innego mieszkania, który już był wstawiony. Zaproponował wyprawę w poszukiwaniu sklepów. To się ogarnąłem, zjadłem zupkę i poszedłem do niego po czym wyruszyliśmy w drogę. Zaraz koło budynku w którym mieszkamy mamy sklep z materiałami budowlanymi ale to nas nie urządza za bardzo (ale warto wiedzieć :D).