Reklama

czwartek, 8 marca 2012

Dzień 38, 08.03.2012, Czwartek, "Jeden wielki burdel"

Przed 12 wyszliśmy z domu, żeby zjeść obiadek w stołówce uczelnianej. Około 12,20 już staliśmy w kolejce do bramki, żeby odebrać swoją porcję. Dziś był całkiem zjadliwy. Zupa jak zawsze bez smaku (zazwyczaj jest to woda po gotowaniu ryżu, bądź makaronu), ryż i tak jakby gulasz, na deser jabłko. Porcje są tak małe, że nie da rady się najeść, ale chleb jest za darmo więc zawsze ładujemy całą tacę. Ludzie się dziwnie patrzą ale srał ich pies :d
Po obiedzie do WFu zostało prawie 1,5 godziny. Spędziliśmy je przed ośrodkiem sportowym. Na początku na  trawniku rozwaleni w słońcu. Prawie zasnąłem, ale słyszałem jak nas obgadują turki, a nawet 2 afroamerykanów.

Gdy znudziło się leżenie poszukaliśmy reszty. Kilka osób znaleźliśmy przy jeziorku. Fajne przedstawienie było. Laska karmiła kaczki, a one jak szalone walczyły o chleb. W oddali 2 inne toczyły regularną bitwę ze sobą - goniły się prawie po całym jeziorku.
Na WFie znów było daremnie... Gry zespołowe... Na początku coś na wzór głupiego jasia tylko, że osoby rzucające piłkę po rzucie przechodzą o jeden w prawo tak, że ciągle rzucają nad inna osobą.
Następne ćwiczenie to podrzucanie piłki w cztery osoby na kwadratowym kawałku płótna.
Ostatnie ćwiczenie to taka jakby koszykówka małą piłką gumową. Z piłką nie wolno było zrobić nawet jednego kroku. To było znośne.

Po zajęciach dowiedzieliśmy się, że macierzysta uczelnia nie zaliczy nam semestru z tymi przedmiotami, które mamy aktualnie. Pammukale Universitesi zmieniło nam Mechanike Materiałową na Dynamikę oraz odmówiła nam uczenia nas j. Angielskiego bo skoro jesteśmy na Erazmusie to powinniśmy już umieć ten język w bardzo dobrym stopniu. I nie obchodzi ich to, że mamy ten przedmiot w Learning Agreement.
Teraz będzie trzeba to załatwiać... Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz