O 8 rano musiałem być na uczelni... 9 godzin zajęć - teoretycznie, ponieważ po otwarciu oczu już miałem zamiar nie iść na Energię i Ekonomię, nad tureckim się jeszcze zastanawiałem. Tak więc 4 zajęcia spędziłem na uczelni bo w końcu zdecydowałem się iść na turecki - pierwszy raz od miesiąca. Chyba więcej tam nie pójdę bo koleś uczy w taki sposób i takich pierdół, że mam dość po kilku minutach.
Obiad na stołówce był wyjątkowo okropny, ale zapchałem się chlebem jak zawsze to na pół dnia wystarczyło. W sumie to wieczorem obiadu nie robiliśmy, nawet kolacji nie jadłem konkretnej. Jakoś nie chciało mi się jeść.
Przed 19 - może kilka minut po wpadł do nas Volkan, bo pisałem do niego w sprawie czajników, które chciałem zwrócić bo woda zagotowana w nich smakuje strasznie. Ma metaliczny posmak oraz robi się bardzo mętna.
Volkan zaproponował, aby je jeszcze przetestować, bo nie dowierzał mi. Pokazał mi przy okazji jak poprawnie zaparzać turecką herbatę, sposób który znalazłem w necie okazał się zły :D
Herbata smakowała dużo lepiej - bo ta którą mam powinna być mieszana z innym gatunkiem, a nie parzona samodzielnie - ale i tak smakowała metalowo.
Przy okazji pokazał nam strony firm autobusowych, na których można kupić bilety na autokar, bo planujemy kilka podróży w najbliższym czasie.
Po godzinie 20 zebraliśmy się i poszliśmy do sklepu gdzie kupiłem czajniki. Wcześniej umyłem je i wytarłem. Ścierka okazała się wilgotna i dość mocno śmierdziała, i przez to czajniki w środku też zaśmierdły. Wynikła z tego śmieszna sytuacja.
W sklepie Volkan powiedział, że chcę zwrócić czajniczki ponieważ woda ma posmak metaliczny - przynajmniej tyle zrozumiałem - (pewnie coś jeszcze naopowiadał). W sklepie było 3 kolesi i zaczęli oglądać je i dyskutować z Volkanem na ten temat. Potem skądś przyszedł kolejny i wąchają w środku - a że wytarłem je śmierdzącą ścierką strasznie waliło ze środka.
Zastanawiali się co może być nie tak, a ja ledwie się powstrzymywałem od śmiechu, żeby głupio nie wyglądało. Volkan się zapytał czy nie gotowałem w środku jakichś jajek albo kartofli - ja na to, że nie, że tylko wodę.
Po kilku minutach przyszedł jakiś gostek kupić chochlę i on też zaczął obwąchiwać czajniczki. W sumie 5 osób plus Volkan dyskutowali. Właściciel sklepu zadzwonił do swojego dostawcy, od którego kupił ten towar, żeby wyjaśnić. W sumie to chyba z 30 min tam spędziliśmy i w końcu stwierdzili, że kasy nie odzyskam, ale mogą mi wymienić na inne. Wybrali inny zestaw - tańszy o 5 TL - i pokazał, że sami używają tego samego zestawu, więc nie powinno być problemu. Zgodziłem się na wymianę i zwrócili mi różnicę tz. 5TL.
Po w sumie ok. 30 min wyszliśmy ze sklepu z nowym zestawem czajniczków. Volkan mi doradził, abym nie używał ich na elektrycznym palniku bo może przez to psuje się smak wody - cholera go tam wie czy to prawda, ale chyba go posłucham. Pod sklepem DiaSA się pożegnaliśmy z Volkanem bo musiał zrobić jakiś projekt na zajęcia i nie mógł zostać z nami dłużej.
Kupiłem sobie piwo i poszliśmy do domu pograć w Dungeon Defenders - od 2 dni Mateusz próbował to ściągnąć i w końcu się udało. Musze jednak zrezygnować z Windows 8 bo za bardzo obciąża mojego Dzwoneczka. Podczas grania tak się rozgrzał, że aż się wyłączył... A godzinę później odpadła śrubka niedaleko baterii.... A nie odkręcałem żadnej, takie przegrzanie jest zbyt poważne, żeby to tak zostawić.
Do 1 w nocy oglądałem z Tomkiem "Psycho" A. Hitchcock'a, fajnie zasnąłem szybko bo byłem nieźle zmęczony po całym dniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz