Koło 12 wybraliśmy się na spacer po mieście. Poszliśmy do parku. Było tam pięknie. Przyjemna trasa do joggingu, duży staw z fontannami.
Policja sobie spacerowała i rozmawiała z ludźmi. Ludzie dziwnie sie na nas patrzeli ponieważ temperatura na dworze wynosiła około 13 stopni na plusie. My chodziliśmy w krótkich rękawkach i nam było czasem za ciepło, a wszyscy w okół chodzili w kurtkach, a co niektórzy nawet w czapkach zimowych. Tak więc w oczach tutejszych wyglądaliśmy co najmniej dziwnie.
Po spacerze poszliśmy na zakupy i kupiliśmy składniki na obiadek - jajecznica z 24 jaj i paróweczek. Gotowanie tego wyło wyzwaniem ponieważ taka ilość zajęła tylko ponad połowę 5l garnka. Trochę zajęło odpowiednie przygotowanie jajeczniczki, ponieważ ciągle trzeba było mieszać, żeby nie spaliło sie nic na dnie.
Wyżerka była genialna. Mateusz zmarnowany po wczoraj był bardzo wdzięczny za takie śniadanko o godzinie 14,30.
Później się mało działo - tylko trochę grania w Call of Duty po sieci.
W sklepie znalazłem za 50 Kurus tytkę z rosołem i makaron 0,5kg za 65 Kurus. Wieczorem zrobiłem sobie rosołu, który był niezbyt dobry. Okazało się, że to trzeba gotować, a ja zalałem sobie to tylko wodą. Następny może będzie lepszy.
Gdy zjadłem rosołek a oni jedli jeszcze tortille, które sobie zrobili, przyszedł Baris z umowami najmu mieszkania. Opłaciliśmy mieszkanka na luty. Były potrzebne jeszcze ksero kopie paszportów, ale nie mieliśmy ich więc trzeba zrobić jutro te ksero.
Późny wieczór i noc jak zawsze przy piwku, przy laptopie i na denerwowaniu Pawła.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz