Jak już wstali wszyscy i jakoś doszli do siebie, Mateusz poszedł po Durumy na sniadanko. Jak szef go zobaczył to na start dał mu 2 szklaneczki herbatki.
Szybko zjedliśmy Durumy ze smakiem bo bardzo głodni byliśmy. Potem przyszedł do nas Arek - doktorant który z nami tu przyjechał. Potrzebował dane osobowe Mateusza. Jak zobaczył co mamy w pokoju to się trochę zdziwił.
Po jakimś czasie przyszło 2 serwisantów z Arçelik i zrobili nam pranie, żeby przetestować czy działa pralka. Jedyne co umieli powiedzieć to "Problem?" i "No Problem?. Mateusz pokazał im, że mamy zepsute światło w lodówce i brak klamki. Klamka na serio jest w szafie schowana bo już prawie się złamała ale co tam. W kloszu lampki był jakiś syf, i jak koleś to zdjął to cały syf poleciał do mojego sera i burgerów... I teraz muszę myć każdy plasterek. W pokoju był taki syf i tyle puszek z piwa, że kolesie chyba się zdziwili bardzo tak samo jak Arek.
O 14,25 mieliśmy Educational Games, czyli taki jakby WF. W jakiś sposób się doczołgaliśmy tam, nawet mieliśmy ze sobą stroje do ćwiczenia. Zbiórka była pod rektoratem gdzie Arek musiał oddać nasze poprawione Learning Agreements. Oczywiście Paweł nie wziął naszych ze sobą więc musieliśmy wypisywać je od nowa. Zrobiliśmy to na biurku ochroniarzy. Byli tacy mili, że pożyczyli kilka długopisów.
Potem poczekaliśmy na naszą Panią odpowiadającą za erazmusów. Piła herbatkę więc poczekaliśmy z 10 min. Przedstawiła nam jednego turka, który nas zaprowadził co centrum sportowego gdzie zostaliśmy oddani w ręce innej Pani. Rozdała nam rozpiskę zajęć. Okazuje się, że to jakieś wykłady z ćwiczeniami będą albo coś w ten deseń.
Wieczorem mieliśmy robić pączki, bo w końcu tłusty czwartek.. Koło 18,30 poszliśmy na dół do 2 osób, które jeszcze za darmo prąd miały, żeby tam zrobić. Jednakże przeszkodził nam Bariş, gdy oznajmił, że mają się pakować bo przeprowadzą się dziś do innego mieszkanka. Pomogliśmy im się przenieść. Przez co zaczęliśmy robić ciasto koło 20.
Ich nowe mieszkanie jest strasznie małe i ogólnie to trochę ich wydymali, bo nie ma lustra, klamka do kibla nie działa, malutka sypialnia gdzie ledwie mieszczą się łóżka i szafy.Ogolnie to strasznie tam :d.
Mniejsza z tym.
Zaczęliśmy robić ciasto. Podgrzaliśmy mleko, dodaliśmy cukru i wciepliśmy drożdże. I hardo czekamy, aż urośnie. Po 30 min nic się nie stało w garnku. To pomyśleliśmy, że mleko za ciepłe było i drożdże umarły. To spróbowaliśmy jeszcze raz. Po kolejnych 30 min znów nic. To wymyśliliśmy, ze może to powinno już być z mąką, jajkami i resztą składników? Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy i to była dobra myśl. Ale drożdże już chyba były zdechłe bo nie urosło nic ciasto.
Szybko zjedliśmy Durumy ze smakiem bo bardzo głodni byliśmy. Potem przyszedł do nas Arek - doktorant który z nami tu przyjechał. Potrzebował dane osobowe Mateusza. Jak zobaczył co mamy w pokoju to się trochę zdziwił.
Po jakimś czasie przyszło 2 serwisantów z Arçelik i zrobili nam pranie, żeby przetestować czy działa pralka. Jedyne co umieli powiedzieć to "Problem?" i "No Problem?. Mateusz pokazał im, że mamy zepsute światło w lodówce i brak klamki. Klamka na serio jest w szafie schowana bo już prawie się złamała ale co tam. W kloszu lampki był jakiś syf, i jak koleś to zdjął to cały syf poleciał do mojego sera i burgerów... I teraz muszę myć każdy plasterek. W pokoju był taki syf i tyle puszek z piwa, że kolesie chyba się zdziwili bardzo tak samo jak Arek.
O 14,25 mieliśmy Educational Games, czyli taki jakby WF. W jakiś sposób się doczołgaliśmy tam, nawet mieliśmy ze sobą stroje do ćwiczenia. Zbiórka była pod rektoratem gdzie Arek musiał oddać nasze poprawione Learning Agreements. Oczywiście Paweł nie wziął naszych ze sobą więc musieliśmy wypisywać je od nowa. Zrobiliśmy to na biurku ochroniarzy. Byli tacy mili, że pożyczyli kilka długopisów.
Potem poczekaliśmy na naszą Panią odpowiadającą za erazmusów. Piła herbatkę więc poczekaliśmy z 10 min. Przedstawiła nam jednego turka, który nas zaprowadził co centrum sportowego gdzie zostaliśmy oddani w ręce innej Pani. Rozdała nam rozpiskę zajęć. Okazuje się, że to jakieś wykłady z ćwiczeniami będą albo coś w ten deseń.
Wieczorem mieliśmy robić pączki, bo w końcu tłusty czwartek.. Koło 18,30 poszliśmy na dół do 2 osób, które jeszcze za darmo prąd miały, żeby tam zrobić. Jednakże przeszkodził nam Bariş, gdy oznajmił, że mają się pakować bo przeprowadzą się dziś do innego mieszkanka. Pomogliśmy im się przenieść. Przez co zaczęliśmy robić ciasto koło 20.
Ich nowe mieszkanie jest strasznie małe i ogólnie to trochę ich wydymali, bo nie ma lustra, klamka do kibla nie działa, malutka sypialnia gdzie ledwie mieszczą się łóżka i szafy.Ogolnie to strasznie tam :d.
Mniejsza z tym.
Zaczęliśmy robić ciasto. Podgrzaliśmy mleko, dodaliśmy cukru i wciepliśmy drożdże. I hardo czekamy, aż urośnie. Po 30 min nic się nie stało w garnku. To pomyśleliśmy, że mleko za ciepłe było i drożdże umarły. To spróbowaliśmy jeszcze raz. Po kolejnych 30 min znów nic. To wymyśliliśmy, ze może to powinno już być z mąką, jajkami i resztą składników? Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy i to była dobra myśl. Ale drożdże już chyba były zdechłe bo nie urosło nic ciasto.
No ale hardo zacząłem ugniatać je, ale było cholernie lepkie więc dodawaliśmy ciągle więcej mąki. Po chyba w sumie 3h od rozpoczęcia zabawy ciasto dało się ukulac na pączki. Nie dało rady ukleić z tego pączka dżemem w środku więc zwykłe kuleczki zrobiliśmy.
W czasie ugniatania oglądaliśmy filmiki jednego szweda, który w hardcorowy sposób gotował robiąc niemiłosierny syf w całej kuchni. W każdym odcinku zawsze zjada łyżkę majonezu z tekstem "It's good for you!" - To jest dobre dla ciebie.
Spróbowałem także to zrobić, Kamil nawalił mi tyle majonezu na łyżkę, że ledwie się to utrzymywało na niej. Był okropny. Po 10 sekundach od zjedzenia biegłem zwymiotować. Więcej tego nie zrobię.
Na "palniku" elektrycznym smażenie czegoś na głębokim oleju mija się z celem. Po wrzuceniu pierwszej porcji do oleju i po 30 minutach smażenia dalej był surowe w środku. To przekulaliśmy resztę na mniejsze, żeby szybciej się robiły.
Pierwsza seria była bardzo przypalona na zewnątrz a w środku surowa. Smak straszny był. Zwykły zakalec.
Druga seria mniejsza i połowa płaska robiła się tak samo ale w środku wyszły już całkiem całkiem. Ale i tak straszne były. Brzuch po tym bardzo bolał.
Więcej nie robiliśmy chociaż kulek było na kilka serii dodatkowych, bo strata prądu by to była tylko.
Przyszedł Bariş spróbować nasze wypieki. Nie smakowały mu tak samo jak nam. Poprosiliśmy go, aby zamówił nam Dürumy, więc zadzwonił. 3,50TL za sztukę, były genialne.
Jak przyszedł koleś, który je dostarczył to Bariş go zaprowadził do mieszkania gdzie byliśmy. Nie było co zrobić z resztą tego ciasta, więc zrobiliśmy bitwę na ciasto i się rzucaliśmy tym po całym mieszkaniu. Gdy Adrian otworzył drzwi a ciasto latało w tą i we w tą. Gdy Bariş to zobaczył, miał strach w oczach, ale nie powiedział nic na ten temat.
Pierwsza seria była bardzo przypalona na zewnątrz a w środku surowa. Smak straszny był. Zwykły zakalec.
Druga seria mniejsza i połowa płaska robiła się tak samo ale w środku wyszły już całkiem całkiem. Ale i tak straszne były. Brzuch po tym bardzo bolał.
Więcej nie robiliśmy chociaż kulek było na kilka serii dodatkowych, bo strata prądu by to była tylko.
Przyszedł Bariş spróbować nasze wypieki. Nie smakowały mu tak samo jak nam. Poprosiliśmy go, aby zamówił nam Dürumy, więc zadzwonił. 3,50TL za sztukę, były genialne.
Jak przyszedł koleś, który je dostarczył to Bariş go zaprowadził do mieszkania gdzie byliśmy. Nie było co zrobić z resztą tego ciasta, więc zrobiliśmy bitwę na ciasto i się rzucaliśmy tym po całym mieszkaniu. Gdy Adrian otworzył drzwi a ciasto latało w tą i we w tą. Gdy Bariş to zobaczył, miał strach w oczach, ale nie powiedział nic na ten temat.
Po zjedzeniu kolacji przed 2 rano zebraliśmy zabawki i poszliśmy do siebie zostawiając niemiłosierny syf w pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz