Niedaleko odnaleźliśmy osiedlowy
sklepik. W sklepiku siedział wlaściciel z żoną. Koleś gadał
przez telefon ale jak weszliśmy to od razu za nami zaczął chodzić,
a że gadał przez telefon to ciągle się odwracałem bo myślałem,
że już do nas gada. Ja kupiłem sobie kawę w saszetce i paczkę
herbaty tureckiej i zapłaciłem 4,10 TL, a kumpel chciał zupkę
kuksu ale nie widzieliśmy jej. Dogadać się ze sprzedawcą było
ciężko. Weszły do sklepu jakieś dwa łepki i ten się ich coś
pytał, myslę że pytał o angielski. Nie znali. Pokazaliśmy,
chcemy zupę z makaronem pokazując na gorący kubek knorr i na
paczkę makaronu. Nie mieli czegoś takiego, więc kumpel zadowolił
się chlebem za 0,70 TL (1,26 zł a pyszniutki).
Herbatkę należy parzyć 10-15 minut,
a że puki co nie mam cukru to bałem się trochę to pić.
Ostatecznie zaparzyłem sobie garnek i się okazuje że jest pyszna i
bez cukru spokojnie można pić.
Następnie dowiedzieliśmy się od
Barisa – Turka który nam organizuje wszystko, że przeprowadzka do
właściwych mieszkań będzie jutro bądź w najgorszym przypadku po
jutrze. Po kilku godzinach przyprowadził Maxa – Polaka, który
siedzi tu już prawie rok. Wyjaśnił nam jeszcze raz to samo co
wcześniej powiedział Baris. Czynsz będzie 300 TL + opłaty za prąd
i wodę.
Po tej rozmowie zabrali cały nasz rok
na piwo do pubu. Kawałek trzeba było przejść ale warto było.
Pracuje tam spoko barman. Maxowi stawia czasem drinki po znajomości.
Do mnie podbił i mówił o polskim Death Metalu i o Behemocie.
Stwierdził że podobny do Nergala jestem :d i jak wychodziliśmy to
się z nim ściskałem, więc zapewne także będę miał u niego
chody :D
Przed wyjściem z pubu byłem z Maxem
jeszcze w kibelku i jak gadaliśmy po polsku to jeden Turek zapytał
nas skąd jesteśmy. Odpowiedzieliśmy że z Polski, a ten się lekko
ucieszył. Potem przy pożegnaniu z barmanem zawołał mnie i pytał
o to czy często tu bywamy i chciał nawet piwo postawić. Być może
następnym razem go spotkamy.
W pubie wypiliśmy po 1-2 piwek i
następnie poszliśmy do jednego z mieszkań na flaszke i sziszę.
Problem był z rozpaleniem węgielka bo nikt ognia nie miał ale
udało się na elektrycznej płycie grzejnej.
Około 3 rano dostaliśmy opierdziel od
zarządców, czy tam kimkolwiek tutaj są. To poszliśmy coś zjeść
na miasto. Max zaprowadził nas do fajnej piekarni, gdzie jakiś czas
temu właściciel próbowal mu wcisnąć swoją córkę za żonę. A
dziś na przywitanie wepchnął mu babeczkę do ust za darmo.
Kupiliśmy sobie pizzerinki po 3 TL za sztukę i jak jedliśmy to
właściciel przyniósł jeszcze worek bezów.
Po kolacji/śniadaniu Max zaproponował
mi żebym do niego poszedł spać bo aktualnie nie ma jego
współlokatora. Zrobił to dlatego, że po imprezie wyszedłem z
nimi w samej bluzie, spodniach z dresu i w bamboszkach wełnianych, a
na dworze było baaaardzo zimno. Drugim powodem był fakt, że o 10
miał iśc na obchód w szpitalu z profesorem, a był w takim stanie,
że oddechem mógłby dezynfekować.
W jego mieszkanku jest taki burdel, że
ciężko się poruszać po nim, ale za to miałem bliżej do niego
niż do naszego apartamentowca i nie zmarzłem tak bardzo w drodze
powrotnej. „Obejrzeliśmy” jeden odcinek Jak poznałem Twoją
Matkę, tz
przegadaliśmy go i poszliśmy spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz