Reklama

środa, 1 lutego 2012

Dzień 2, 01.02.2012, Środa, Denizli, Turcja

Po okolo 6 godzinach snu zostałem brutalnie obudzony z samego rana (po 13) przez kumpla z innego mieszkania, który już był wstawiony. Zaproponował wyprawę w poszukiwaniu sklepów. To się ogarnąłem, zjadłem zupkę i poszedłem do niego po czym wyruszyliśmy w drogę. Zaraz koło budynku w którym mieszkamy mamy sklep z materiałami budowlanymi ale to nas nie urządza za bardzo (ale warto wiedzieć :D).
Niedaleko odnaleźliśmy osiedlowy sklepik. W sklepiku siedział wlaściciel z żoną. Koleś gadał przez telefon ale jak weszliśmy to od razu za nami zaczął chodzić, a że gadał przez telefon to ciągle się odwracałem bo myślałem, że już do nas gada. Ja kupiłem sobie kawę w saszetce i paczkę herbaty tureckiej i zapłaciłem 4,10 TL, a kumpel chciał zupkę kuksu ale nie widzieliśmy jej. Dogadać się ze sprzedawcą było ciężko. Weszły do sklepu jakieś dwa łepki i ten się ich coś pytał, myslę że pytał o angielski. Nie znali. Pokazaliśmy, chcemy zupę z makaronem pokazując na gorący kubek knorr i na paczkę makaronu. Nie mieli czegoś takiego, więc kumpel zadowolił się chlebem za 0,70 TL (1,26 zł a pyszniutki).
Herbatkę należy parzyć 10-15 minut, a że puki co nie mam cukru to bałem się trochę to pić. Ostatecznie zaparzyłem sobie garnek i się okazuje że jest pyszna i bez cukru spokojnie można pić.
Następnie dowiedzieliśmy się od Barisa – Turka który nam organizuje wszystko, że przeprowadzka do właściwych mieszkań będzie jutro bądź w najgorszym przypadku po jutrze. Po kilku godzinach przyprowadził Maxa – Polaka, który siedzi tu już prawie rok. Wyjaśnił nam jeszcze raz to samo co wcześniej powiedział Baris. Czynsz będzie 300 TL + opłaty za prąd i wodę.
Po tej rozmowie zabrali cały nasz rok na piwo do pubu. Kawałek trzeba było przejść ale warto było. Pracuje tam spoko barman. Maxowi stawia czasem drinki po znajomości. Do mnie podbił i mówił o polskim Death Metalu i o Behemocie. Stwierdził że podobny do Nergala jestem :d i jak wychodziliśmy to się z nim ściskałem, więc zapewne także będę miał u niego chody :D
Przed wyjściem z pubu byłem z Maxem jeszcze w kibelku i jak gadaliśmy po polsku to jeden Turek zapytał nas skąd jesteśmy. Odpowiedzieliśmy że z Polski, a ten się lekko ucieszył. Potem przy pożegnaniu z barmanem zawołał mnie i pytał o to czy często tu bywamy i chciał nawet piwo postawić. Być może następnym razem go spotkamy.
W pubie wypiliśmy po 1-2 piwek i następnie poszliśmy do jednego z mieszkań na flaszke i sziszę. Problem był z rozpaleniem węgielka bo nikt ognia nie miał ale udało się na elektrycznej płycie grzejnej.
Około 3 rano dostaliśmy opierdziel od zarządców, czy tam kimkolwiek tutaj są. To poszliśmy coś zjeść na miasto. Max zaprowadził nas do fajnej piekarni, gdzie jakiś czas temu właściciel próbowal mu wcisnąć swoją córkę za żonę. A dziś na przywitanie wepchnął mu babeczkę do ust za darmo. Kupiliśmy sobie pizzerinki po 3 TL za sztukę i jak jedliśmy to właściciel przyniósł jeszcze worek bezów.
Po kolacji/śniadaniu Max zaproponował mi żebym do niego poszedł spać bo aktualnie nie ma jego współlokatora. Zrobił to dlatego, że po imprezie wyszedłem z nimi w samej bluzie, spodniach z dresu i w bamboszkach wełnianych, a na dworze było baaaardzo zimno. Drugim powodem był fakt, że o 10 miał iśc na obchód w szpitalu z profesorem, a był w takim stanie, że oddechem mógłby dezynfekować.
W jego mieszkanku jest taki burdel, że ciężko się poruszać po nim, ale za to miałem bliżej do niego niż do naszego apartamentowca i nie zmarzłem tak bardzo w drodze powrotnej. „Obejrzeliśmy” jeden odcinek Jak poznałem Twoją Matkę, tz przegadaliśmy go i poszliśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz