Po godzinie 10 zebrałem się do domu.
Max spał, był wręcz nieprzytomny gdy go obudziłem i pytałem o
drogę powrotną. Droga wydawała się spoko (prawo, prawo, lewo,
prawo) więc ruszyłem na wyprawę do UnivCity – apartamentowca.
Na dworze pizga bardzo, a ja w samej
bluzie, spodniach z dresu i wełnianych bamboszkach. Zimno w cholerę
ludzie poubierani w płaszcze i ciepłe kurtki, a ja ubrany jak
ubrany. Przechodnie się na mnie patrzyli jak na jakiegoś ciula :D
Ale co tam, byle wrócic do domu i napić się czegoś, i zjeść coś
ciepłego.
Na sam koniec miałem skręcić w prawo
koło Migrosa, tylko że nie byłem pewny w ktorą uliczkę skręcić
:d Błądziłem przez jakieś 10-15 min na tym mrozie.
Gdy dotarłem do UnivCity obudziłem 2
osoby spod trójki, zeby otworzyli mi drzwi wejściowe :D, następnie
postarałem się żeby mój współlokator już wstał i mnie
obudził.
W mieszkaniu nie było nic do picia,
ponieważ zostawiliśmy 2 cole u kumpli gdzie piliśmy wczoraj, więc
szybko udałem się do nich po colę i przy okazji obudzić ich.
Po 13 gdy skończyłem zaspokajać głód
i pragnienie przyszedł Baris z Maxem i udaliśmy się cała grupą
na uczelnię na krótką prezentację wprowadzającą i poczęstunek.
Dali nam także broszury reklamujące uczelnię, mapkę okolicy oraz
długopis i ołówek.
Poza wybraniem 50TL z bankomatu na czym
bank mnie ograbił z 3 euro nie wydarzyło się już nic
ekscytującego ponieważ wszyscy się kurują po wczorajszym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz