Reklama

czwartek, 2 lutego 2012

Dzień 3, 02.02.2012, Czwartek, Denizli, Turcja

Po godzinie 10 zebrałem się do domu. Max spał, był wręcz nieprzytomny gdy go obudziłem i pytałem o drogę powrotną. Droga wydawała się spoko (prawo, prawo, lewo, prawo) więc ruszyłem na wyprawę do UnivCity – apartamentowca.
Na dworze pizga bardzo, a ja w samej bluzie, spodniach z dresu i wełnianych bamboszkach. Zimno w cholerę ludzie poubierani w płaszcze i ciepłe kurtki, a ja ubrany jak ubrany. Przechodnie się na mnie patrzyli jak na jakiegoś ciula :D Ale co tam, byle wrócic do domu i napić się czegoś, i zjeść coś ciepłego.
Na sam koniec miałem skręcić w prawo koło Migrosa, tylko że nie byłem pewny w ktorą uliczkę skręcić :d Błądziłem przez jakieś 10-15 min na tym mrozie.
Gdy dotarłem do UnivCity obudziłem 2 osoby spod trójki, zeby otworzyli mi drzwi wejściowe :D, następnie postarałem się żeby mój współlokator już wstał i mnie obudził.
W mieszkaniu nie było nic do picia, ponieważ zostawiliśmy 2 cole u kumpli gdzie piliśmy wczoraj, więc szybko udałem się do nich po colę i przy okazji obudzić ich.
Po 13 gdy skończyłem zaspokajać głód i pragnienie przyszedł Baris z Maxem i udaliśmy się cała grupą na uczelnię na krótką prezentację wprowadzającą i poczęstunek. Dali nam także broszury reklamujące uczelnię, mapkę okolicy oraz długopis i ołówek.
Poza wybraniem 50TL z bankomatu na czym bank mnie ograbił z 3 euro nie wydarzyło się już nic ekscytującego ponieważ wszyscy się kurują po wczorajszym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz