Pomyślałem, że wymienią nam klamkę
w lodówce i lampkę, po czym pójdą. A ci montują się do
mieszkania z nowymi drzwiami z lodówki. Znow narobili syfu w lodowce
tą nieszczęsną lampką co poprzednio. Wcześniej odkręcili stare
drzwi i założyli nowe. Potem zabrali się za termostat z lampką
oraz guzik wyłączający światło. Nie wiem po jaką cholerę
wymienili te drzwi skoro z nimi nic nie było :D ale te które
wstawili nie domykają się jak należy i musimy zamykać lodówkę
taśmą klejącą.
To co zrobili z klamką to już było
przegięcie :D Wzięli tą starą klamkę, która już prawie złamana
jest. Przykręcili do nowych drzwi w taki sposób, że mechanizm
otwierający już w ogóle nie działa. I tak za jakiś czas sami to
odkręcimy, żeby nie złamać...
Po godzinie roboty wyszli od nas koło
13. Teraz mogliśmy zrobić śniadanie – jajecznica
z pieczarkami.
Przed 14 wyszliśmy do chłopaków z
drugiego budynku, bo ustawieni byliśmy na wyprawę do centrum miasta
w celu zrobienia zdjęć paszportowych, które potrzebujemy na
policję. Gdy wszyscy się zebrali, spróbowaliśmy złapać Dolmuşa
– busika, do którego można wsiąść i wysiąść w każdym
momencie jazdy (nie ważne czy to rondo, czy środek skrzyżowania.
Wystarczy tylko powiedzieć, że chcesz wyjść bądź wejść).
Pomachaliśmy na pierwszego, ale nas olał i pojechał dalej.
Następny przyjechał po 30 sekundach i zabrał nas w drogę. 1,25TL
opłata za przejazd dla studenta i jedziesz gdzie chcesz. Z początku
jechałem na siedzeniu za kierowcą, ale po kilku minutach jazdy
kazał mi się przenieść na siedzenie obok niego.
Jazda z tureckim kierowcom na przednim
siedzeniu jest przerąbana. Trąbi na każdego, przeciska się na
chama między samochodami i ludźmi, wyprzedza na podwojnej ciągłej
kiedy znad przeciwka jedzie samochód i mija go o centymetry
zjeżdżając na swój pas. Ogólnie to nie ma czasu na nudy.
W centrum wypatrzyliśmy jakieś studia
fotograficzne, więc wysiedliśmy na skrzyżowaniu. Dotarlismy do
studia fotograficznego, kiedy kilka osób zdało sobie sprawę, że
nie mają pieni,edzy. Więc szybki powrót i marsz w stronę banku. W
tym momencie 2 razy mijaliśmy już jedna knajpę, w której koleś
za każdym razem otwierał okno i nas nagabywał, żeby wstąpić. W
drodze powrotnej z banku do studia minęliśmy go ponownie...
Z fotografem zdołaliśmy się dogadać
jakie zdjęcia potrzebujemy i nawet udało nam się wytargować 3TL
zniżki, chociaż tylko chcieliśmy zrobić 6 zdjęć. Za 8 zdjęć
było 10TL i mówimy mu, że potrzebujemy tylko 6 sztuk, a koleś
pisze coś na kartce ze 7 TL za 6 sztuk. Zgodziliśmy się, i
zrobiliśmy te fotki. I przy płaceniu daje nam po 8 zdjęć na łeb.
:D
Po fotografie poszwendaliśmy się po
centrum Denizli i trafiliśmy do jakiegoś centrum handlowego gdzie
kupiłem sobie kabel HDMI i pobawiłem się telefonami, między
innymi takim co ma ekran 3d.
Wieczorem zrobiliśmy wielki porządek
w mieszkaniu. Kibelek, podłogi, gary i kuchnia czyściutkie są
teraz :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz