Reklama

poniedziałek, 20 lutego 2012

Dzień 21, 20.02.2012, Poniedziałek, Denizli, Turcja

Obudzony zostałem przez dzwonek do drzwi. Jednakże wstałem po 5 minutach bo drzwi otworzył Adrian. Gdy wygramoliłem się z łóżka i ubrałem się, bo słyszałem, że jakieś turki przyszły, wyszedłem z sypialni. W kuchnio-salonie zobaczyłem znajomego Pana z serwisu Arcelik i Beko z jakimś nowym pomagierem.
Pomyślałem, że wymienią nam klamkę w lodówce i lampkę, po czym pójdą. A ci montują się do mieszkania z nowymi drzwiami z lodówki. Znow narobili syfu w lodowce tą nieszczęsną lampką co poprzednio. Wcześniej odkręcili stare drzwi i założyli nowe. Potem zabrali się za termostat z lampką oraz guzik wyłączający światło. Nie wiem po jaką cholerę wymienili te drzwi skoro z nimi nic nie było :D ale te które wstawili nie domykają się jak należy i musimy zamykać lodówkę taśmą klejącą.
To co zrobili z klamką to już było przegięcie :D Wzięli tą starą klamkę, która już prawie złamana jest. Przykręcili do nowych drzwi w taki sposób, że mechanizm otwierający już w ogóle nie działa. I tak za jakiś czas sami to odkręcimy, żeby nie złamać...
Po godzinie roboty wyszli od nas koło 13. Teraz mogliśmy zrobić śniadanie – jajecznica z pieczarkami.
Przed 14 wyszliśmy do chłopaków z drugiego budynku, bo ustawieni byliśmy na wyprawę do centrum miasta w celu zrobienia zdjęć paszportowych, które potrzebujemy na policję. Gdy wszyscy się zebrali, spróbowaliśmy złapać Dolmuşa – busika, do którego można wsiąść i wysiąść w każdym momencie jazdy (nie ważne czy to rondo, czy środek skrzyżowania. Wystarczy tylko powiedzieć, że chcesz wyjść bądź wejść). Pomachaliśmy na pierwszego, ale nas olał i pojechał dalej. Następny przyjechał po 30 sekundach i zabrał nas w drogę. 1,25TL opłata za przejazd dla studenta i jedziesz gdzie chcesz. Z początku jechałem na siedzeniu za kierowcą, ale po kilku minutach jazdy kazał mi się przenieść na siedzenie obok niego.
Jazda z tureckim kierowcom na przednim siedzeniu jest przerąbana. Trąbi na każdego, przeciska się na chama między samochodami i ludźmi, wyprzedza na podwojnej ciągłej kiedy znad przeciwka jedzie samochód i mija go o centymetry zjeżdżając na swój pas. Ogólnie to nie ma czasu na nudy.
W centrum wypatrzyliśmy jakieś studia fotograficzne, więc wysiedliśmy na skrzyżowaniu. Dotarlismy do studia fotograficznego, kiedy kilka osób zdało sobie sprawę, że nie mają pieni,edzy. Więc szybki powrót i marsz w stronę banku. W tym momencie 2 razy mijaliśmy już jedna knajpę, w której koleś za każdym razem otwierał okno i nas nagabywał, żeby wstąpić. W drodze powrotnej z banku do studia minęliśmy go ponownie...
Z fotografem zdołaliśmy się dogadać jakie zdjęcia potrzebujemy i nawet udało nam się wytargować 3TL zniżki, chociaż tylko chcieliśmy zrobić 6 zdjęć. Za 8 zdjęć było 10TL i mówimy mu, że potrzebujemy tylko 6 sztuk, a koleś pisze coś na kartce ze 7 TL za 6 sztuk. Zgodziliśmy się, i zrobiliśmy te fotki. I przy płaceniu daje nam po 8 zdjęć na łeb. :D
Po fotografie poszwendaliśmy się po centrum Denizli i trafiliśmy do jakiegoś centrum handlowego gdzie kupiłem sobie kabel HDMI i pobawiłem się telefonami, między innymi takim co ma ekran 3d.
Wieczorem zrobiliśmy wielki porządek w mieszkaniu. Kibelek, podłogi, gary i kuchnia czyściutkie są teraz :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz